Historia i tradycja ziołolecznictwa – najsłynniejsi polscy fitoterapeuci

„Ho, ho, ho! – zawołał w nie dającym się ukryć zachwyceniu. – Co ja widzę? Toż to najprawdziwszy atanor sprzężony z alembikiem! Wyposażony w kolumnę rektyfikacyjną i miedzianą chłodnicę! Piękna robota! Samiście to skonstruowali, panie cyruliku?
– Owszem – przyznał skromnie Emiel Regis. – Zajmuję się wyrobem eliksirów, muszę więc destylować, wyciągać piąte esencje…”

Emiel Regis Rohellec Terzieff Godefroy, człowiek o szpakowatej głowie ozdobionej szlachetnie garbatym nosem. Cyrulik, alchemik i zielarz, jeden z 1200 wampirów wyższych, od „którego zdrowo jechało apteką” to postać fikcyjna z „Sagi o Wiedźminie” autorstwa Andrzeja Sapkowskiego. Obaj panowie, autor i ów wampir jako pierwsi pojawili się w głowie autorki tej pracy jako najsłynniejsi polscy fitoterapeuci, i żywię nadzieję, że nie urażę tym skojarzeniem osób to czytających.  Sapkowski bowiem wykazuje się w swoich książkach dużą wiedzą na temat ziołolecznictwa, a opis np. mandragory we wspomnianej części „Chrzest ognia” jest tak fascynujący, że zapadnie w pamięć niejednemu roślinnemu laikowi i być może zachęci do zgłębienia tematu fitoterapii i historii ziołolecznictwa.

Autorka w w rezerwacie przyrody „Bór na Czerwonem”

Od zakonów średniowiecznych, po współczesnych ojców fitoterapeutów.

Początek ziołolecznictwa w Polsce trudno ująć w twarde ramy czasowe, bowiem zioła stosowano dużo wcześniej zanim powstały pierwsze drukowane herbarze w epoce odrodzenia. Szacuje się, że zielarstwo w Polsce rozwinęło się w okresie Średniowiecza w zakonach i zgromadzeniach przyklasztornych, gdzie powszechnie uprawiano zioła.

Do okresu zaborów i likwidacji klasztorów w II Rzeczpospolitej męskimi zakonami zajmującymi się ziołolecznictwem, szpitalnictwem i opieką nad chorymi byli: Benedyktyni, Cystersi, Bonifratrzy, Franciszkanie, Bernardyni, Reformaci. W średniowieczu opactwa były bezpieczne na podejrzenia o czary z jakimi zmagały się w tym czasie osoby parające się leczeniem. W zakonach zarówno męskich i żeńskich bezpiecznie tworzono receptury i mikstury na użytek własny i okolicznych mieszkańców. Wraz z napływem zakonników pojawiły się nowe odmiany roślin uprawianych w przyklasztornych ogrodach w formach kwietników, zielników, z których wykształciły się w XIV w. wirydarze klasztorne a później dworskie. Zioła stosowano głównie podczas obrzędów kościelnych, zabiegów medycznych i magii, natomiast w pospolitej kuchni w tym czasie ziół nie stosowano.

O sile tradycji i doświadczenia świadczy fakt, że po przeszło 400 latach Bonifratrzy, których zakon działa w Polsce od 1609 r bezustannie rozwijają się w dziedzinie ziołolecznictwa. Dobrzy Bracia do dziś przyjmują pacjentów „co łaska”, a ich mieszanki ziołowe można kupić w firmowych aptekach i w sklepie internetowym.

Współczesnym słynnym polskim fitoterapeutą związanym z zakonem Braci Bonifratrów jest niewątpliwie ojciec Jan Grande, prywatnie Jerzy Majewski (1934-2013), który do zakonu trafił jako 44-latek i żył w nim bez święceń zakonnych jako osoba świecka. Historia jego edukacji w dziedzinie fitoterapii, medycyny zwanej obecnie niekonwencjonalną i ogólnie pojętego zdrowego stylu życia zaczęła się już w dzieciństwie, kiedy przebywał z rodzicami na Syberii i sam leczył się na gruźlicę. Po latach wspominał, że obserwował tam zdrowych i silnych ludzi, którzy żyli w zgodzie z naturą jak ich przodkowie. Kolejne nauki ojciec Jan Grande pobierał w Rosji, Tybecie, Mongolii i Ukrainie. W Polsce pracował w służbie zdrowia i ośrodkach pomocy społecznej, a wspólnotę Bonifratrów wybrał, bo jak mówił nie ma zakonu z takim doświadczeniem w ziołolecznictwie i bardziej oddanego chorym. Jego misją było uświadamianie jak ważna jest zmiana nawyków życiowych i żywieniowych. Nie wymyślił koła, ale dla milionów czytelników swoich książek odkrył je na nowo. Marzena Woźniak, dziennikarka, która wraz z mężem Tadeuszem rozsławili ojca Grande wspomina, że jego siłą była prostota rad i powrót do tradycji. Szczególnie w latach 90-tych, kiedy jako naród zachłysnęliśmy się dobrodziejstwami świata zachodu i zapomnieliśmy o podstawowych wartościach. Wiedza ojca Jana Grande obejmowała techniki medycyny chińskiej i andyjskiej, a przez lata swojej działalności stworzył wiele autorskich mieszanek naparów, herbat, maści i balsamów.

Wracając do średniowiecza wspomnieć należy o konwentach franciszkańskich, które budowano w dużych miastach. U schyłku XIII wieku powstały klasztory franciszkańskie w Toruniu, Lubawie, Nowem, Braniewie i Chełmnie, gdzie działały szpitale, domy dla trędowatych i infirmeria. Służyli tam wykwalifikowani zakonnicy, którzy korzystali z ziół sadzonych w wirydarzach zakonnych. Zakonni medycy wspomagali chorych ludzi, ale i zwierzęta, czerpiąc ze swej wiedzy i medykamentów sporządzonych na bazie mieszanek ziołowych i surowców odzwierzęcych. Postrzegani byli jako specjaliści w dziedzinie farmakologii, medycyny i dietetyki. Historyczni zakonnicy w szczególny sposób zajmujący się ziołolecznictwem to ojciec Kolumban i ojciec Aleksander Daycewicz, obaj działający w XVII wieku. Natomiast sto lat później na szczególną uwagę zasługuje ojciec Kucharski. Współcześni polscy fitoterapeuci, franciszkanie to ojcowie Andrzej Klimuszko i Grzegorz Sroka.

Ojciec Andrzej Klimuszko (1905-1980) uznawany jest za uosobienie Franciszkanina ze względu na swoją miłość do natury, zwierząt i empatię wobec drugiego człowieka. Był jasnowidzem, uzdrowicielem i zielarzem. Tak popularnym, że odwiedzały go liczne tłumy pielgrzymów. Od dziecka miał dar umiejętnego wykorzystywania właściwości leczniczych roślin. Był orędownikiem czerpania z natury: „Szukajmy kontaktu z żywą przyrodą, a znajdziemy w niej radość życia, jej tchnienie przynosi nam energię i tężyznę naszemu ciału. Przyroda nas żywi, uczy, leczy, koi, kocha i raduje.” Podkreślał zdrowotną rolę środowiska leśnego i działanie terapeutyczne poszczególnych gatunków drzew i krzewów. Jako fitoterapeuta kładł nacisk na synergiczne działanie ziół dowodząc, że daje to lepszy efekt leczenia. Ojciec Klimuszko komponował mieszanki składające się nawet z 11 surowców, zawsze wg zasady nieparzystej liczby surowców. Uważał, że tylko wieloskładnikowe mieszanki przeciwnie do pojedynczych ziół mają działanie terapeutyczne. Nie uznawał ziół z hodowli przemysłowej. Zioła wg ojca Klimuszko musiały być odpowiednio zbierane, suszone przechowywane i wreszcie stosowane. Zalecał kuracje miesięczne z trzytygodniową przerwą i po kolejnej diagnostyce powtarzał kuracje, bądź wprowadzał nową. Pacjenta traktował holistycznie i proponował różne metody leczenia i wsparcia organizmu. Rozpatrywał datę urodzenia człowieka, miejsce zamieszkania, ilość energii słonecznej czy fazy księżyca. Zalecał mieszkanie w domach z naturalnych surowców i noszenie ubrań z tychże. Mówił o znaczeniu muzykoterapii jako elementu medycyny naturalnej. Zakazywał spożywania żywności przetworzonej na rzecz pokarmu roślinnego, olei roślinnych i częstego picia wody. O swoim dorobku naukowym mówił tak: „Swoje wiadomości o potężnej mocy leczniczej ziół ugruntowałem na wieloletnich doświadczeniach i długich studiach. Przez 25 lat badałem i poznawałem drogą doświadczalną działanie ziół, owoców i roślin wyższych gatunków. Stosowałem je w praktyce w przypadkach beznadziejnych stanów chorobowych, kiedy lekarze opuścili ręce bezradnie. Stosowałem je najczęściej z pozytywnym skutkiem.” Andrzej Czesław Klimuszko zmarł 25.07.1980 roku, a podczas ostatniej drogi żegnało go tysiące ludzi. O jego świetności stanowi fakt, że w klasztorze, w którym spędził ostatnie dwadzieścia lat życia mieści się muzeum poświęcone jego osobie.

Ojciec Grzegorz Franciszek Sroka (1930-2006) to kolejny, współczesny znany ze swych umiejętności fitoterapeutycznych Franciszkanin. O historii jego życia, poglądach i drodze duchowej sam pięknie opowiada w wywiadzie przeprowadzonym przez lek. Krzysztofa Błechę, który pracował u boku Grzegorza Sroki w jego Centrum Ziołolecznictwa. Franciszek Sroka już jako dziecko wykazywał się intuicyjną wiedzą i umiejętnościami do wykorzystywania ziół w leczeniu dolegliwości zdrowotnych. Jako 9-cio letni chłopiec uzdrowił umierającego ojca ziołami pozostawionymi po nieżyjącej już matce. Jak sam mówił, była to „boska interwencja”. Mały Franciszek jeszcze kilka razy udzielał porad zielarsko-dietetycznych. Najbardziej spektakularną było nakazanie matce ciężko chorego dziecka karmienie go pomidorami podawanymi z tłustą śmietaną. I tak znów za sprawą intuicji uzdrowił kolejnego pacjenta, który prawdopodobnie cierpiał na niedobory witamin rozpuszczalnych w tłuszczach. Pierwszą konkretną naukę ziołolecznictwa Franciszek Sroka zdobył w czasie okupacji niemieckiej już w czwartej klasie szkoły podstawowej. Wtedy to niemiecki kurator zarządził, że warunkiem zdobycia świadectwa jest uzbieranie przez każde dziecko kilograma ziołowego suszu. Franciszek przerysował około 50 roślin z atlasów, które otrzymała szkoła i tak w najbardziej praktyczny i naturalny sposób zdobył swoją pierwszą, podstawową wiedzę w dziedzinie fitoterapii. „Nadwyżki” surowców wykorzystywał na własny użytek i jak sam wspominał mimo bardzo wątłego zdrowia w dzieciństwie, na dzień udzielania wywiadu cieszył się znakomitą kondycją fizyczną i intelektualną już jako siedemdziesięciosześciolatek. Edukacja młodego Franciszka zakończyła się brutalnie w 1944 roku w gimnazjum, a powodem był brak butów i niemożność dotarcia do szkoły zimą. Następnie ukończył szkołę zawodową i jako ślusarz trafił do wojska, gdzie jak sam wspominał spełnił swoje nadzieje i pragnienia. Tam ukończył kurs dla sanitariuszy wykazując się ogromnym zaangażowaniem, za co został doceniony przez polskich oficerów. Marzenie o studiach na Wojskowej Akademii Medycznej nie spełniło się ze względu na ówczesne represje wobec jak sam mówił „modlących się”. Mimo, że Franciszek Sroka nie został lekarzem wojskowym to w czasach późniejszych cieszył się miłością i szacunkiem swoich licznych pacjentów. O pomaganiu ludziom poprzez zioła mówił, że to misja. Powołanie do kapłaństwa przyszło wraz represjami za praktykowanie modlitwy. I tak pod koniec służby wojskowej, po złożeniu podania do Ojców Franciszkanów Sroka stał się jednym z nich. Od początku, jeszcze w okresie nowicjatu wspomagał medycznie zakonników. Święcenia przyjął 21 czerwca 1963 roku i od tej pory pełnił służbę duszpasterską i wspomagał chorych. Kariera Ojca Grzegorza – zielarza w pełni rozwinęła się na pierwszej palcówce duszpasterskiej w Pieńsku, gdzie przebywał siedem lat i tam też odręcznie spisał swój pierwszy receptariusz. Sroka leczył ludzi a wierni wynagradzali zakonników żywnością. Wieść o leczącym zakonniku rozniosła się i chorzy podążali za nim do innych placówek. W latach późniejszych Ociec Sroka przyjmował już kilkuset pacjentów tygodniowo i jak sam wspominał poniekąd stał się niewolnikiem swojej służby. Mimo swojej popularności i wiedzy franciszkanin współpracował z lekarzami. W przeciwieństwie do wielu „uzdrowicieli” uważał, że choroby nowotworowe powinien leczyć lekarz czasem wspomagany przez zielarzy, ale tylko klasy profesora Ożarowskiego, który przez wiele lat badał przeciwnowotworowe właściwości czarnej huby. Sroka był też zwolennikiem regularnych badań okresowych, profilaktyki i prawidłowej diety. Uważał, że przyczyną większości chorób jest niewydolny układ pokarmowy. Negował żywność wysoko przetworzoną, słodkie gazowane napoje i jedzenie w pośpiechu. Poza intuicją i doświadczeniem kierował się badaniami naukowymi i medycyną chińską.

Od zabobonów, przez manuskrypty po evidence-based medicine.

Czas Średniowiecza to magia, ale i zakony, które do dziś „płodzą” nietuzinkowych fitoterapeutów. Uczeni wówczas nie zajmowali się pionierskimi badaniami, a pisali manuskrypty do dzieł starożytnych mędrców. Odrodzenie natomiast jawi nam się pierwszymi polskimi rozprawami, które pojawiły się w XV w. z rozwojem polskiego aptekarstwa. I tak w latach 1465-1472 powstał łacińsko-polski słownik simplicjów kanonika wrocławskiego i krakowskiego Jana Stanki (1450-1494). „Antibolomenum” to dzieło zawierające opis 433 gatunków roślin krajowych 160 obcych. Odnajdujemy tutaj piękne, staropolskie nazwy ziół jak np. ambrozyja (wrotycz pospolity), czy fyffa (mniszek lekarski). O zielarstwie średniowiecznym możemy dowiedzieć się również z dzieł Macieja z Miechowa „Conservario sanintatis” (1522) oraz doktora Szymona z Łowicza (1537), którzy co prawda działali już w okresie polskiego Renesansu, ale wiedzę czerpali z literatury pism Hipokratesa, Pliniusza, Dioskoridesa, Galena, Awicenny, Aberta Wielkiego, Rhazesa, Szymona z Cordo, czy Piotra z Abano. „Medycyna teoretyczna za czasów Macieja z Miechowa prawie w niczym nie odbiegała od autorów i metod średniowiecza. Dopiero w erze rozkwitu Odrodzenia, w 20 lat po śmierci Miechowity, Wesaliusz dokonał w niej zasadniczego przewrotu”. Pisała (1956) Ludmiła Krakowiecka. Co ciekawe Maciej z Miechowa nauki zdobywał na Uniwersytecie Krakowskim, gdzie w owym czasie u podstaw wiedzy leżała wiara, że diagnostyka i leczenie zależą od aktualnego położenia ciał niebieskich, a właściwości medykamentów są uzależnione od obiegu planet i układem znaków Zodiaku. Równolegle w Europie płonęły stosy poprzedzone procesami o czary, a „same czarownice nie zaprzeczają absurdom o potędze przypisywanej im przez lud”. Czas Odrodzenia w Polsce mimo coraz częściej pojawiających się pism drukowanych cechował się ciągle w obyczajach ludu przesądami, zabobonami i czarami choć pierwotne wierzenia słowiańskie i prapolskie wraz z napływem obcej magii poszły w zapomnienie i dziś mało z nich można zrekonstruować. Nawet zielnik, a w zasadzie przekład z ksiąg łacińskich Stefana Falimirza (1534) „O ziołach i mocy ich” w języku polskim uznaje się jako „konserwę” Średniowiecza. Osiem lat później Hieronim Spiczyński, lekarz królewski, pisarz i botanik zredagował ów zielnik nadając mu tytuł „O ziołach tutecznych i zamorskich i mocy ich”, gdzie poza typowymi zaleceniami medycznymi można przeczytać o tematach towaroznawczo-żywieniowych. Wartym uwagi „autorem” tamtych czasów jest Marcin Siennik, który spreparował swój zielnik na podstawie rękopisu anonimowego lekarza. On też niestety dla autora przyczynił się do opóźnienia w wydaniu dzieła „Herbarz polski, to jest o przyrodzeniu ziół i drzew rozmaitych, i innych rzeczy do lekarstw należących, księgi dwoje, Doktora Marcina Urzędowa”. Zielnik ukazał się dopiero po dwudziestu dwu latach od śmierci autora (1595). O Marcinie z Urzędowa mówi się, że choć pośmiertnie, to udało mu się przełamać hegemonię „krakowskiej trójcy” – Familirz-Spiczyński-Siennik i stworzyć dzieło napisane sumiennie. O kolejnym autorze, profesorze Akademii Krakowskiej Szymonie Syreniuszu mówi się, że był „doskonalszy i uczeńszy”, napisał bowiem dzieło swojego życia i tuż przed śmiercią (1611) sam zainwestował swój skromny majątek w druk manuskryptu. Nie doczekał jednak pełnego wydania a ostatnią mecenaską, która dokończyła dzieła Syreniusza stała się siostra Zygmunta III Wazy, szwedzka królewna i księżna Finlandii, Anna Wazówna (1568-1625), która zajmowała się ziołoznawstwem, preparatyką aptekarską, leczeniem i ogrodnictwem. Zielnik Syreniusza wydany w 1613 r. w Krakowie to herbarz liczący prawie 1540 strony, zawierający opisy „mocy leczniczej” około 500 roślin, a sam autor poświęcił na napisanie tego unikatowego na skalę europejską dzieła około trzydziestu lat życia. Wspomniana Anna Wazówna, nazywana królową polskiej botaniki jest autorką pierwszego zielnika z zasuszonych egzemplarzy różnych gatunków flory, ale i przepisów na soki ziołowe, wyrabianie mikstur oraz dawkowania medykamentów. Zielnik niestety został zniszczony w czasie II wojny światowej. Druga połowa XVIII stulecia to „epoka wskrzeszonej botaniki”. W tym czasie nad opisami roślin pracował ksiądz Jan Krzysztof Kluk (1739-1796), autor ważnych książek: „Roślin potrzebnych, pożytecznych, wygodnych, osobliwie krajowych, albo które w kraju użyteczne być mogą, utrzymanie, rozmnożenie i zażycie” (3 tomy 1777-1781). „Botanikę dla szkół narodowych” (1785), oraz „Dykcyonarz roślinny” (2 tomy, 1786-1787), który to aż do lat czterdziestych ubiegłego stulecia był jedynym kluczem do oznaczania polskich roślin. Warto wspomnieć, że Kluk pisząc ostanie wspomniane dzieło korzystał z zielnika Anny Jabłonowskiej, wykszatłconej pasjonatki, niezwiązanej z naukami przyrodniczymi. Na przełomie XVII i XVIII wieków, swą obecność w dziedzinie botaniki zaznaczył również Jerzy Andrzej Helwing (1666-1748), duchowny i lekarz, z pasji botanik. Autor wielu zielników o takim znaczeniu, że w Japonii na cześć nazwiska autora pochodzi nazwa jednej z roślin – Helwinga japonica. Dziś dzieło Helwinga znajduje się w Bibliotece Narodowej w Warszawie. Pod kierunkiem Helwinga został również opracowany zielnik przez Macieja Ernesta Boreckiego (Boretiusa), obecnie jedna z najcenniejszych kolekcji w Polsce. Wkraczając w przełom XIX i XX wieku należy wspomnieć o Elizie Orzeszkowej, która jest autorką osiemdziesięciostronicowego zielnika, w którym znajduje się 280 suszonych roślin. Opisanych w językach polskim, łacińskim i białoruskim. Orzeszkowa jest również autorką innych albumów kwiatowych z suszonych roślin. Do najwybitniejszych polskich badaczy roślin leczniczych w wieku XIX i XX, cytując fragment książki Henryka Różańskiego „Wstęp do zielarstwa i fitoterapii. Oraz podstawy profilaktyki chorób metodami naturalnymi w ujęciu historycznym i współczesnym” należy wymienić:

  • Julian Trapp (1315-1908) – mgr farmacji w Petersburgu, prof. zw. farmacji i farmakognozji, dr.h.c. uniwersytetu w Królewcu; autor ok. 20 prac z farmacji i farmakognozji, napisał drugi polski podręcznik “Farmakognozja”(1869).
  • Stanisław Biernacki (1875-1931) – prof. farmakognozji Uniwersytetu Poznańskiego; autor licznych prac farmakognostycznych, np. “Roślinne leki nasercowe” (1927).
  • Jan Biegański (1863-1939), mgr farmacji, autor około 240 publikacji z fitoterapii i zielarstwa, np. Rośliny lekarskie i ich uprawa (1894), Zioła apteczne (1904), Uprawa roślin lekarskich (1912), Nasze zioła lekarskie (1924), Ziołolecznictwo. Nasze zioła i leczenie się niemi (1931), Zielarz, podręcznik dla zbierających zioła lecznicze (1932). Niezmiernie aktywny propagator ziołolecznictwa w Polsce przedwojennej i międzywojennej.
  • Jan Muszyński (1884-1857) – mgr farmacji w Dorpacie, tamże inspektor Ogrodu Botanicznego, prof. nadzw. (1923), prof. zw. (1937) Uniwersytetu Wileńskiego, tam też kierownik Zakładu Farmakognozji i Uprawy Roślin Leczniczych, dyrektor Oddziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Wileńskiego; inicjator i organizator Wydziału Farmaceutycznego na Uniwersytecie w Łodzi, prof. Katedry Farmakognozji Akademii Medycznej w Łodzi; założyciel Ogrodu Botanicznego w Łodzi; autor ok. 300 publikacji z botaniki, farmakognozji, uprawy roślin, zielarstwa i fitoterapii, np.“Farmakognozja”(1957), “Uprawa roślin leczniczych” (1946), “Ziołolecznictwo i leki roślinne” (1958); wyosobnił alkaloid selaginę z Lycopodium selago i glikozyd rutynę z gryki. Wybitny organizator i propagator zielarstwa oraz ziołolecznictwa w Polsce.
  •  Wacław Strażewicz (1889-1350) – inspektor Ogrodu Roślin Leczniczych Uniw. Wileńskiego, wykładowca chemii toksykologicznej, uprawy roślin leczniczych; prof. Katedry Farmakognozji Uniw. Poznańskiego, organizator i pierwszy dyrektor Państwowego Instytutu Naukowego Leczniczych Surowców Roślinnych w Poznaniu; autor ok. 85 prac i artykułów z farmakognozji i uprawy roślin leczniczych, np. “Nasze rośliny lekarskie” (1925),“Hodowla roślin lekarskich” (1925). Powołał do życia Polskie Towarzystwo Popierania Produkcji Roślin Leczniczych (1927).
  • Jakub Deryng (1836-1980) – inspektor Ogrodu Farmakognostycznego Uniw. Warszawskiego, wykładowca uprawy roślin leczniczych, autor ok. 150 publikacji naukowych, np. “Atlas sproszkowanych surowców roślinnych” (1961), opracował patent na“Aparat do oznaczania wartości olejków eterycznych w roślinach.
  • Jakub Mowszowicz (1901-1983) – autor ponad 700 pozycji naukowych, popularnonaukowych i podręczników (np. “O niektórych roślinach trujących” (1957), “Nasze ważniejsze rośliny trujące” (1953), “Zarys systematyki roślin” (1974), “Pospolite rośliny naczyniowe Polski” (1974), “Rośliny trujące lub szkodliwe dla człowieka z uwzględnieniem ich właściwości leczniczych” (1952), “Przewodnik do oznaczania krajowych roślin trujących i szkodliwych” (1932); wybitny znawca roślin leczniczych i trujących, prof. dr hab. botaniki; studiował na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Uniw. Wileńskiego, tam też specjalizował się w dziedzinie systematyki i geografii roślin; zbadał florę województw: łódzkiego, piotrkowskiego, sieradzkiego i skierniewickiego. W okresie powojennym współorganizator Wydziału Biologii na Uniwersytecie Łódzkim.
  • Florentyna Kudrzycka-Biełoszabska (1903-1975) – autorka ok. 50 prac farmakognostycznych, np. “Zawartość olejku i azulenu w Achillea millefolium (1951), badaczka koniiny (“Nowa mikrochemiczna reakcja na koniinę”).
  • Adam Michaluk (1913-1964) – autor ok. 35 doświadczalnych prac, np. Badania nad surowcami garbnikowymi”; inicjator i propagator badań nad azulenami i flawonoidami, opracował gatunki z rodzaju Hypericum.

Ponadto duże zasługi nad badaniem roślin leczniczych w XIX i XX wieku w Polsce odnieśli: Witold Poprzęcki, Bolesław Broda, Stanisław Kolmünzer, Wojciech Roeske, Antonina Rumińska, Lutosława Skrzypczak, Stanisław Büchner.

Fitoterapia w XXI wieku cechuje się podejściem do łączenia ziołolecznictwa z nowoczesną medycyną, a substancje biologicznie czynne zawarte w surowcach roślinnych i ich działanie poprzedzone jest analizą naukowców. Działanie leków produkowanych z tychże surowców musi być wykazane badaniami klinicznymi odpowiedniej jakości (randomizowane, kontrolowane placebo). Autorytetem i nestorem współczesnego, polskiego ziołolecznictwa jest Aleksander Ożarowski (1916-2011), który spopularyzował wiedzę o roślinach leczniczych i ich zastosowaniu. Autor i współautor licznych publikacji naukowych, podręczników, wydawnictw encyklopedycznych opisów technologicznych i patentów. Prowadził między innymi badania nad glikozydami kardenolinowymi. Profesor Ożarowski był przyjacielem Ojca Grzegorza Sroki. Dziś schedę po ojcu kontynuuje dr hab. n. farm. Marcin Ożarowski.

Mówiąc o nowoczesnej fitoterapii należy również wymienić dr Henryka Stanisława Różańskiego. Obecnie jest autorytetem, na którego powołują się specjaliści w dziedzinie ziołolecznictwa. Autor ponad setki publikacji naukowych i kilkudziesięciu popularnonaukowych. Dr Różański specjalizuje się w badaniach z zakresu towaroznawstwa zielarskiego, botaniki, fitotoksykologii, fitofarmakologii, historii nauk biologicznych i medycznych oraz technologii żywności. Jest autorem ponad 600 naturalnych preparatów, z których wiele zyskało sławę na całym świecie.  

Zielarki i panny apteczne. Kobiety od przywracania zdrowia.

Tyle o historycznych i współczesnych, znanych nazwiskach w dziedzinie botaniki i fitoterapii. Pamiętać jednak należy, że historia i tradycja ziołolecznictwa to nie tylko uczeni i zakonnicy, ale i kobiety, które w życiu codziennym zajmowały się uzdrawianiem chorych w potrzebie oraz produkcją medykamentów, co szczególnie wyróżniało Polki na tle innych Słowianek. W XVI stuleciu i po części następnych, to kobiety zajmowały się opieką zdrowotną szlachty jak i wszystkich chłopów przy dworze, którymi Polska w owych czasach się charakteryzowała. Dwory jako samowystarczalne jednostki terytorialne zatrudniały „panny apteczkowe”. Zielarki odpowiedzialne były za opiekę nad chorymi i zaopatrzenie dworskiej apteczki, która to często stanowiła osobną izbę, usytuowaną w centrum domu. Tutaj przechowywano leki wykonane z ziół „swojskich”. Ponadto w apteczce znajdowały się środki do pielęgnacji, marynaty, wyroby cukiernicze, przyprawy, korzenie, konfitury wódki czy likiery. Kobiety poza leczeniem odpowiedzialne również były za przygotowywanie medykamentów, a wiedzę czerpały z doświadczeń przekazywanych im przez matki i babki, wspomnianych wcześniej ksiąg medycznych Stefana Falmirza i Szymona Syreniusza oraz spisów leków, które otrzymywały od towarzystw naukowych, zajmujących się szerzeniem nauk medycznych. Ziół do wytwarzania owych farmaceutyków dostarczały panny dworskie a dzikiej zwierzyny do produkcji maści i kosmetyków myśliwi. „Panny apteczkowe” cieszyły się zaufaniem i pozycją o czym świadczy fakt, że lekarza wzywano dopiero do umierającego pacjenta w raz z księdzem, a trend ten utrzymywał się aż do II wojny światowej.

Historia kołem się toczy.

Leczenie jest tak długie jak historia ludzkości. Człowiek pierwotny uczył się obserwując naturę. Ziołom nadano magicznych mocy a ludziom posługującym się nimi przypisywano często cechy nadludzkie. Wynikało to ze strachu i niezrozumienia medycznego działania substancji czynnych. Wspomniani zakonnicy szczególną wagę do leczenia ziołami przykładali również wiarę w powodzenie leczenia, afirmację i modlitwę. Z przyjściem rewolucji przemysłowej i postępu w naukach medycznych zachłysnęliśmy się antybiotykami i chemioterapeutykami, by znów po czasie wrócić do metod naturalnych. Obecnie jest czas na łączenie obu nurtów, badań naukowych i stosowania fitoterapii w bezpieczny sposób. Niewątpliwy wkład mają w to historyczni i współcześni polscy fitoterapeuci. A może również wspomniany na wstępie skromny wampir „na odwyku”?

Bibliografia

Książki

  1. Marian Janusz Kawałko, „Historie Ziołowe”, Krakowska Agencja Wydawnicza – Lublin 1986
  2. Krzysztof Błecha, „Ziołolecznictwo Ojca Grzegorza Sroki. Historia życia słynnego zielarza zakonnego. Koncepcje terapeutyczne. Centrum ziołolecznictwa jego imienia”, Bonimed, 2013
  3. Andrzej Sapkowski, „Wiedźmin, chrzest ognia”, Wydawnictwo SuperNowa – 2014
  4. Henryk Różański „Wstęp do zielarstwa i fitoterapii. Oraz podstawy profilaktyki chorób metodami naturalnymi w ujęciu historycznym i współczesnym”

Artykuły i studia

  1. https://kpu.krosno.pl/herbalism/wp-content/uploads/sites/55/2021/10/Naturalne-czy-syntetyczne-1.pdf

Strony internetowe

  1. https://pl.wikipedia.org/wiki/Zielnik_Elizy_Orzeszkowej
  2. http://www.zielnik.biol.uw.edu.pl/?page_id=567
  3. https://www.poradnia.pl/historia-ziololecznictwa-zielarki-i-panny-apteczkowe.html
  4. https://www.biskupin.pl/wp-content/uploads/2020/04/krotka_historia_ziololecznictwa.pdf
  5. https://www.pracowniaziol.pl/slynni-polscy-zielarze/
  6. https://produktybonifraterskie.pl/
  7. https://zioladookola.pl/pl_PL/blog/zycie-wybitnych-naturoterapeutow-ojciec-klimuszko.html  
  8. https://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_O%C5%BCarowski

Zdjęcie

Zbiory własne

© Dominika Daniec – Poradnia Odchudzania i Odżywiania

Wszystkie treści zamieszczone na tej stronie, w tym artykuły, opisy, materiały edukacyjne oraz grafiki, stanowią własność autorską Dominiki Daniec i są chronione przepisami prawa autorskiego.

Kopiowanie, rozpowszechnianie, publikowanie lub wykorzystywanie treści w całości lub w części bez uprzedniej pisemnej zgody autorki jest zabronione.

Dopuszcza się cytowanie fragmentów treści wyłącznie z podaniem źródła oraz aktywnym odnośnikiem do strony: www.dominikadaniec.pl

Treści mają charakter edukacyjny i nie zastępują indywidualnej konsultacji dietetycznej ani medycznej.

Udostępnij:

Podobne artykuły

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.